O sobie samej

O sobie samej

Nieco zamknięta w sobie, wrażliwa, pełna nietypowych pomysłów, kreatywna, nie goniąca za trendami, żyjąca trochę w swoim wyimaginowanym świecie, niepoprawna romantyczka, którą fascynuje mnóstwo rzeczy, począwszy od ptaków, sztuki (surrealizmu i romantyzmu) poprzez projektowanie graficzne… a skończywszy na grach na PlayStation.

Oczarowana od lat Final Fantasy 7, powieściami Harukiego Murakami… i ptakami. Malarstwem: C. D. Friedrich’a, G. de Chirico, Y. Tanguy, R. Magritte’a, Z. Beksińskiego, J. W. Turner’a, drzeworytami Hokusaia i Hiroshige, ilustracjami: Yoji’ego Shinkawy, Yoshitaki Amano i Ayami Kojimy, potrafiąca godzinami zachwycać się jednym obrazem, kadrem, fontem, zdjęciem… zgłębiająca zagadki wszechświata, naszej planety, starożytnych cywilizacji i naszego istnienia.

Platonicznie zakochana w głosie Vincent’a Cavanagh z Anathemy i Marijn’a van der Meer z Haevn, dźwiękach Kauan, i Hammocka, znajdująca ukojenie w kompozycjach Krister’a Linder’a, Clint’a Mansell’a, Opeth, Nobou Uematsu, Michael’a McCann’a, Carbon Based Lifeforms i Ludovico Einaudi. Uwielbiająca styl wiktoriański, koronki, wschody i zachody słońca, uśmiechające się do słońca słoneczniki… i niebo pełne gwiazd w ciepłą letnią noc.

Zatracona w zapachu świeżo zmielonej kawy, herbaty earl grey, bancha mango… bzu, konwalii, gardenii, lasu po letnim deszczu, zatemperowanego ołówka, jesiennego wieczornego powietrza, perfum Paradise, Rush2, Oxygene, Alien. Fotografiach Igora Kostina z Czarnobyla, Angeli & Jonathana Scott. Czerni, odcieniach turkusu, szmaragdu, granatu, oliwkowej zieleni. Melodii padającego deszczu w ciepły letni dzień, śpiewie kosa o zmierzchu…